Michał 26 kg mniej!

 

wiek: 39 lat

czas trwania kuracji: 21 miesięcy

waga przed kuracją: 111 kg

waga po kuracji: 85 kg


SCHUDŁ: 26 kilogramów

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.


IDEALNY PLAN

Prosta i smaczna dieta, idealnie dopasowane ćwiczenia, indywidualnie dobrane suplementy i opieka specjalisty. Przy takim planie musiało się udać!

STRESUJĄCA PRACA, WIECZORNE PODJADANIE I ALKOHOL NA ROZLUŹNIENIE... Ten scenariusz był dobrze znany Michałowi. Nawet nie zauważył, jak nagle przybrał na wadze. — Miałem za sobą kilka trudnych lat. Zmieniłem pracę na bardziej wymagającą, a dodatkowo toczyłem batalię sądową z byłym wspólnikiem, więc kwestie żywieniowe odstawiłem na boczny tor — przyznaje Michał Jadwiszczok.

PROSTO I SMACZNIE

Punktem przełomowym było spotkanie koleżanki z pracy, której nie widział od prawie pół roku. — Zawsze była przy kości, więc kiedy weszła do pokoju, w pierwszej chwili jej nie poznałem, tak bardzo schudła. To właśnie od niej dowiedziałem się o Naturhouse. Spodobało mi się, że dietetyk dopasowuje plan żywieniowy do osoby i daje gotowe przepisy. Całe życie pracuję w korporacjach, więc wiem, że łatwiej jest wdrożyć procedury, niż samemu je wymyślać — opowiada nasz bohater.

Michał miał tylko jeden warunek. — Jestem wygodny, nie lubię się katować wyłącznie w imię zasad. Wysiłek ma przynieść efekty długofalowe. Jeśli więc miałem przejść na dietę, potrawy i nowe zasady żywieniowe nie mogły być zbyt skomplikowane. Wiedziałem, że tylko wtedy to ma sens, inaczej się nie uda — Michał przyznaje, że czasem modyfikował przepisy, ale wszystko uzgadniał z dietetykiem.

Zmiana trybu życia nie nastąpiła natychmiastowo. Z niektórych nawyków trudno było mu zrezygnować. — Bardzo lubiłem piątkowe wieczory, podczas których mogłem się zrelaksować z kuflem piwa w ręku. Po ciężkim, nerwowym tygodniu w pracy potrzebowałem się rozluźnić. Wiedziałem jednak, że jak nie odstawię piwa i coli to mogę zapomnieć o powodzeniu diety.

STALE W RUCHU

Wraz z utratą kilogramów Michał poczuł, że coraz mniej się męczy, więc zaczął się ruszać. Najpierw ćwiczył w domu, potem dołączył do tego pływanie, ale — jak sam przyznał — efekty go nie zadowalały. Czasem też biegał, ale powoli, by nie zaszkodzić stawom. I właśnie wtedy trafił na książkę „Skazany na trening”, napisaną przez byłego więźnia Paula Wade’a. — Dowiedziałem się, jak wzmacniać stawy, by były w stanie wytrzymać różne obciążenia. Rano i wieczorem przez kilka minut robię pompki, mostki, brzuszki, wykorzystując urządzenia dostępne w domu — Michał przyznaje, że kalistenika tak go wciągnęła, że przestał chodzić na basen, a kiedy już wzmocnił stawy, zaczął częściej biegać. — Mam sprawdzoną trasę wokół swojej dzielnicy. W kwadrans pokonuję prawie trzy kilometry. Bieganie stało się ważną częścią mojego życia — przyznaje. 

 


Michał schudł z pomocą dietetyka z Centrum Naturhouse w Chorzowie.

>> Odwiedź Centrum Dietetyczne