Katarzyna 45 kg mniej!

 

wiek: 60 lat

czas trwania kuracji: 18 miesięcy

waga przed kuracją: 105 kg

waga po kuracji: 60 kg


SCHUDŁA: 45 kilogramów

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.


Diametralnie zmieniła się jakość mojego życia

Katarzyna pokazała, że nigdy nie jest w życiu za późno na zmiany, zwłaszcza te na lepsze. I w wieku 60 lat na dobre rozprawiła się z dodatkowymi kilogramami. Zyskała nie tylko zdrowie, ale także świetne samopoczucie.

Katarzyna Szostak przez całe życie walczyła z nadwagą. Jak sama przyznaje, już w wieku 20 lat pojawiły się u niej pierwsze nadprogramowe kilogramy, ale znacząco przytyła dopiero po dwóch ciążach. 

Próbowałam odchudzać się na własną rękę, ale za każdym razem wracałam do poprzedniej wagi – opowiada nasza bohaterka. – Przybywało lat i z każdym rokiem czułam się gorzej. Dodatkowe kilogramy nie były obojętne dla kości, stawów, kolan. Coraz trudniej było mi się poruszać i wykonywać proste, codzienne czynności. Źle się czułam fizycznie i psychicznie.

I wtedy z pomocą przyszedł mąż Katarzyny, który zachęcił ją do wizyty w Naturhouse i obiecał, że sfinansuje kurację. – Podjęłam wyzwanie i zastosowałam się do zaleceń dietetyczki, choć obawiałam się, że po pierwszych efektach wszystko wróci do normy, bo taki scenariusz powtarzał się, ilekroć byłam na diecie.

Katarzyna, rozpoczynając kurację, ważyła 105 kg i miała bardzo dużo wody zgromadzonej w organizmie. – Okazało się, że największym problemem nie było zbyt kaloryczne pożywienie, ale raczej to, że jadłam niewłaściwe produkty i nie piłam wody – Katarzyna przyznaje, że z tym ostatnim miała najwięcej trudności. – Teraz zawsze rano przygotowuję sobie 2-3-litrowy zestaw napojów na cały dzień, m.in. wodę oraz napary z pokrzywy lub czarnego bzu.

Bohaterka nie miała problemów z przestawieniem się na dietetyczne potrawy, gdyż lubi większość produktów, które pojawiają się w jej menu, zwłaszcza owoce i warzywa. – Z dnia na dzień odstawiłam kawę, która utrudniała pozbywanie się wody z organizmu, teraz „Inka” jest moją przyjaciółką. Nie mam też problemu ze słodyczami, a kiedyś nie potrafiłam przejść obojętnie obok półki z łakociami. Podobnie jest z grillem – chętniej wybieram rybę zamiast tłustego boczku.

Podczas 1,5-rocznej kuracji nasza bohaterka odkryła, że lubi zupy kremy, ostre szaszłyki i sałatki. – Uwielbiam połączenie arbuza, rukoli i prażonego na patelni słonecznika. Zawsze też muszę mieć w kuchni pomidory, które chętnie dodaję do zup i dipów.

Katarzyna znakomicie poradziła sobie z pilnowaniem stałych pór posiłków. Początkowo przypominał jej o tym alarm w telefonie, a dziś organizm sam upomina się o jedzenie o odpowiedniej godzinie, choć dzwonek wciąż jeszcze dzwoni.

Kiedy udało się Katarzynie zgubić trochę kilogramów, wróciła na basen i rower, a w tym roku wybrała się także na narty. Najważniejszym punktem każdego dnia są jednak dwugodzinne spacery z jej ukochanymi psami. – Trzeba się ruszać, żeby się nie zasiedzieć, zwłaszcza jeśli – tak jak ja – pracuje się w domu przy komputerze.

Bohaterka przyznaje, że wraz ze spadkiem wagi diametralnie zmieniła się jakość jej życia.Odstawiłam tabletki na nadciśnienie, nie bolą mnie kolana i wreszcie z przyjemnością robię zakupy, bo wszystko na mnie pasuje – cieszy się nasza bohaterka.

A jak mąż zareagował na metamorfozę? – Najpierw mnie wspierał, towarzyszył mi w trakcie posiłków, ale jak zrzuciłam 25 kg, powiedział, że tyle wystarczy, bo nie chce przytulać się do chudzielca. Nie poprzestałam jednak na tym – wyznaje Katarzyna. W wakacje nasza bohaterka zakończyła kurację z wagą 60 kg. – Więcej już nie zamierzam zrzucać, bo w moim wieku zaraz pojawiłyby się zmarszczki.

Katarzyna jest właśnie w okresie stabilizacji wagi. – To trudny moment, bo przez 1,5 roku kuracji traciłam kilogramy, a teraz wprowadzam do jadłospisu produkty, których nie jadłam na diecie. Muszę się pilnować, by nie stracić tego wszystkiego, co udało mi się osiągnąć. Utrzymanie balansu jest trudne, na szczęście pani dietetyk jest moją ostoją.


Katarzyna schudła z pomocą dietetyka z Centrum Naturhouse w Leżajsku

>> Odwiedź Centrum Dietetyczne