Pani Agnieszka 60 kg mniej

 

wiek: 27 lat

wzrost: 165 cm

czas trwania kuracji: 11 miesięcy

waga przed kuracją: 130 kg

waga po kuracji: 70 kg


SCHUDŁA: 60 kilogramów

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.

PLANOWANIE DOSKONAŁE

 

Dieta Naturhouse potrafi zaskoczyć, oczywiście pozytywnie. Żadnych monotematycznych dań, uczucia głodu, efektu jo-jo i zawiedzionych oczekiwań, czyli tego, co zwykle fundują nam popularne diety. W zamian ciekawe i smaczne posiłki, gwarancja zdrowego odżywiania i zachowania osiągniętych efektów.

Pogarszający się stan zdrowia, kiepskie samopoczucie i marzenie o ładnej sylwetce (sprzed ciąży) najsilniej zaważyły na decyzji pani Agnieszki, by skierować swoje kroki do punktu Naturhouse. – Zmotywowała mnie również siostra, która widziała nieskuteczność moich wcześniejszych prób odchudzania. Owszem, dzięki różnym dietom udało mi się zrzucić nawet 10 kg, ale potem waga wracała jak bumerang – wspomina bohaterka.

Pierwsza wizyta była zaskoczeniem, okazało się bowiem, że pani Agnieszka nie musi rezygnować z ulubionego jadłospisu, wystarczyła mała modyfikacja, wyeliminowanie słodyczy i wprowadzenie regularności posiłków. – Bardzo zdziwiło mnie to, że jedząc tak dużo, po prostu chudnę – wspomina bohaterka. Pięć urozmaiconych posiłków gwarantowało brak uczucia głodu. Udało się też wygrać z apetytem na słodycze, który był piętą achillesową pani Agnieszki, wystarczyło zastąpić je produktami o mniejszej zawartości tłuszczu i cukru.

Kuracja w Naturhouse, jak przyznaje bohaterka, nauczyła ją jeszcze czegoś ważnego – żywieniowej samoświadomości. – Ważne jest, żeby obserwować swój organizm, jego reakcje, wtedy pani dietetyk może zareagować, zmienić coś w jadłospisie. Za każdym razem pytała mnie też, czy lubię dane potrawy lub ich składniki. Nic na siłę, ma być smacznie i zdrowo – mówi bohaterka.

Pani Agnieszka przyznaje również, że dodatkową motywacją była dla niej pani Justyna – dietetyczka prowadząca. – Gdybym nie miała nad sobą osoby, która mnie kontroluje, to na pewno nie udałoby mi się wytrwać na diecie. Pani dietetyk cieszyła się z moich postępów równie mocno jak ja, a jej doping był dla mnie ogromnie ważny. Bohaterka przekonała się też do aktywności fizycznej. – Uczęszczałam na siłownię trzy razy w tygodniu, starałam się, by każdy trening trwał 1 h 20 minut. Ćwiczyłam na bieżni i orbitreku – mówi bohaterka.

Efekty kuracji pani Agnieszki zachwycają, budzą też podziw jej bliskich i przyjaciół. – Pokazałam innym, że można, jeśli się tylko chce. Z nową figurą czuję się cudownie i radośnie. I jestem taka lekka! – dodaje bohaterka z uśmiechem.

Zdjęcia i informacje zamieszczone na stronie są autentyczne.