Dorota 38 kg mniej!

 

wiek: 44 lata

czas trwania kuracji: 7 miesięcy

waga przed kuracją: 94 kg

waga po kuracji: 56 kg


SCHUDŁA: 38 kilogramów

 

Zaprezentowane rezultaty to wyniki indywidualne poszczególnych osób. Osiągnięcie takich samych wyników przez innych nie jest gwarantowane.


Czuję się tak, jakbym urodziła się na nowo

Nigdy nie należy się poddawać. Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że już wszystkie możliwości zostały sprawdzone. Najważniejsze, by nie zwątpić i z uporem dążyć do celu. A wtedy, tak jak Dorocie, musi się udać!

Kobiety z jej rodziny mają tendencję do nadwagi, ale Dorota Świlska tak naprawdę znacząco przytyła dopiero po urodzeniu drugiego dziecka. 

Wcześniej nie miałam żadnych problemów, ale po narodzinach córki nie potrafiłam zrzucić ani jednego kilograma, a wręcz przeciwnie, nadal przybierałam na wadze – Dorota przyznaje, że głód zapijała wodą i pozwalała sobie tylko na jeden posiłek dziennie, a spodziewanych efektów nie było widać. – Trudno było mi się z tym pogodzić, bo mam silną wolę. Potrafię odmówić sobie jedzenia, bez problemu kiedyś rzuciłam palenie, a nie mogłam zapanować nad swoim ciałem. Poczułam się totalnie bezsilna – wyznaje Dorota.

Dwa lata temu po raz pierwszy pomyślała, że nie poradzi sobie bez pomocy specjalisty. Najpierw sprawdziła w internecie wszystkie możliwości i wtedy trafiła na Naturhouse, który miał bardzo dużo pozytywnych opinii. – Powiedziałam mężowi, że ostatni raz próbuję. Dałam sobie dwa miesiące. Na pierwszą wizytę wybrałam się bez przekonania, w ogóle nie wierzyłam, że mi się uda – przyznaje Dorota. – I wtedy stał się cud. W pierwszym tygodniu schudłam dwa kilogramy. Nie zdarzyło mi się to od lat. Po raz pierwszy poczułam, że uda mi się dotrwać do końca. Uwierzyłam, że mogę schudnąć – wspomina.

Najważniejsze okazało się znalezienie „winowajcy”, którym w przypadku Doroty była niedoczynność tarczycy i choroba Hashimoto. – Pani dietetyk skomponowała odpowiednią dla mnie dietę, a potem wspierała mnie na każdym kroku. Bez niej to by się nie udało. Po raz pierwszy na diecie więcej jadłam, nie byłam głodna i cały czas chudłam. To było fenomenalne!

Na początku Dorota musiała pilnować godzin posiłków. Pomagały jej w tym alarmy ustawione w telefonie. – Czasem, kiedy pracowałam w ogrodzie, zostawiałam telefon w domu i wtedy córka przypominała mi o jedzeniu. Dziś organizm sam upomina się o posiłek. Jak zbliża się konkretna godzina, robię się głodna – śmieje się Dorota.

Pomimo że minął rok od zakończenia kuracji i klientka mogłaby pozwolić sobie od czasu do czasu na wprowadzenie do jadłospisu ulubionych potraw, to wcale nie zamierza tego robić, bo tak bardzo zasmakowały jej dania według nowych przepisów. Szczególnie przypadło jej do gustu połączenie mięsa z owocami, np. kurczaka z jabłkami. – Podobno w takich zestawach lepiej przyswaja się żelazo, a ja ciągle cierpię na jego niedobór, więc pewnie sam organizm się upomina – opowiada Dorota.

Po kuracji wszystko się zmieniło na lepsze. Odstawiła leki na nadciśnienie, unormował się poziom cholesterolu. – Wreszcie zaczęłam żyć! Czuję się tak, jakby ktoś wyleczył mnie z ciężkiej choroby. Mniej śpię w nocy, w dzień nie robię sobie drzemek, moja skóra odzyskała dawny blask, o problemach skórnych już całkiem zapomniałam i mam wydolność 30-latki, a jeszcze nie tak dawno czułam się jak 100-letnia staruszka. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa! – podsumowuje nasza bohaterka.  


Dorota schudła z pomocą dietetyka z Centrum Naturhouse w Elblągu

>> Odwiedź Centrum Dietetyczne